Karaoke
Powiedzieć, że jestem karaoke narkomanem jest naprawdę mocnym sprawdzeniem, chociaż cenię to ogromnie. Zaczęło się dla mnie kilkanaście lat temu w sposób na początku skromny. Zawsze byłem jednostką muzykalną, od tego zaskoczmy. Z melodia jest tak, moim zdaniem, że stosunek do niej wynosi się z domu. To znaczy, ze jeżeli Twoi rodzice słuchają dobrej muzy, to jest zawsze ogromniejsza fortun, że Ty także będziesz przestrzegał czegoś ambitniejszego. Bo na dobra sprawę, trudno przestrzegać elektro czy disco – polo, jeżeli się ma tatusia czy mamę, którzy krzątają się po domu przy Bachu czy muzyce rozrywkowej z lepszej półki. Karaoke jeszcze jako dziecko lubiłem przestrzegać radio i muzy mojej mamy. Moja mam słuchała różnorodnych rzeczy, jedne mi się podobały więcej, pozostałe mniej, jednakże cos dla siebie zawsze znajdowałem. Na przykład kiedy zostawiła muzę country, to jakoś mi prędzej spacerowały nogi. Stanowczo dlatego zawsze na karaoke najswobodniej przestrzegam tej „obciachowej” muzy, która zamęczam swoich znajomych, którzy wtedy spoglądają się na mnie jak na przybysza z odrębnej planety (Teksasu?).



